poniedziałek, 25 lutego 2013
czwartek, 21 lutego 2013
Mózg na talerzu
Ze strony : http://wiedza.newsweek.pl/mozg-na-talerzu,100812,1,1.html
Naukowcy są pewni: dieta ma wielki wpływ na pracę mózgu. Od tego, co jemy, zależy, czy jesteśmy agresywni, smutni, zaspani, szczęśliwi.
Mózg jest niezwykle wrażliwy na to, co jemy. Nasza dieta może się przyczynić do tego, że wpadniemy w depresję, może podnieść lub obniżyć poziom agresji i lęków, może sprawić, że staniemy się ospali albo wręcz przeciwnie – zaczniemy rwać się do pracy i będziemy sprawni intelektualnie nawet w późnym wieku. Wszystko zależy od tego, co położymy na talerz.
Ryba na smutek
Słodkie i tłuste produkty dostarczają organizmowi glukozy i energii. Na taki zastrzyk energetyczny mózg odpowiada silnym pobudzeniem układu nagrody, co odczuwamy jako przyjemność. Dlatego osoby, które odczuwają smutek, zjadają o wiele więcej kalorycznych przekąsek niż ludzie w dobrym nastroju. Pokazuje to chociażby eksperyment naukowców z Cornell University, którzy posadzili w kinie dwie grupy ludzi i wręczyli im do pogryzania tłusty popcorn oraz winogrona. Jedna grupa oglądała „Love Story”, a druga pogodną komedię „Sweet Home Alabama”. Okazało się, że grupa, która była na melodramacie, zjadła aż o 36 proc. popcornu więcej niż widzowie komedii. Wygląda na to, że skuteczniej niż winogrona pomagał im na smutek.
Naukowcy są pewni: dieta ma wielki wpływ na pracę mózgu. Od tego, co jemy, zależy, czy jesteśmy agresywni, smutni, zaspani, szczęśliwi.
Mózg jest niezwykle wrażliwy na to, co jemy. Nasza dieta może się przyczynić do tego, że wpadniemy w depresję, może podnieść lub obniżyć poziom agresji i lęków, może sprawić, że staniemy się ospali albo wręcz przeciwnie – zaczniemy rwać się do pracy i będziemy sprawni intelektualnie nawet w późnym wieku. Wszystko zależy od tego, co położymy na talerz.
Ryba na smutek
Słodkie i tłuste produkty dostarczają organizmowi glukozy i energii. Na taki zastrzyk energetyczny mózg odpowiada silnym pobudzeniem układu nagrody, co odczuwamy jako przyjemność. Dlatego osoby, które odczuwają smutek, zjadają o wiele więcej kalorycznych przekąsek niż ludzie w dobrym nastroju. Pokazuje to chociażby eksperyment naukowców z Cornell University, którzy posadzili w kinie dwie grupy ludzi i wręczyli im do pogryzania tłusty popcorn oraz winogrona. Jedna grupa oglądała „Love Story”, a druga pogodną komedię „Sweet Home Alabama”. Okazało się, że grupa, która była na melodramacie, zjadła aż o 36 proc. popcornu więcej niż widzowie komedii. Wygląda na to, że skuteczniej niż winogrona pomagał im na smutek.
Co jeść na cięższą pracę umysłowa?
Problem tylko w tym, że smakołyki, po które sięgamy, aby poprawić sobie nastrój, rozregulowują pracę mózgu. Zwiększają poziom hormonów szczęścia, ale tylko na chwilę. Nawet czekolada, powszechnie uważana za skuteczny, naturalny antydepresant, oddziałuje na mózg krótko i słabo. Zawiera co prawda substancje pobudzające – kofeinę i teobrominę, a także fenyloetyloaminę, która poprawia koncentrację, nastrój, uspokaja i dodaje pozytywnej energii, ale w niewielkich ilościach. Dlatego czekolada poprawia nastrój zaledwie na trzy minuty, dowiedli w 2007 r. psycholodzy z uniwersytetu w Wurzburgu. I nie ma gwarancji, że przygnębienie nie powróci.
Nie musisz jeść regularnie!
Co więcej, notoryczne zajadanie smutków fast foodami i słodyczami może spowodować, że zły nastrój zamieni się w depresję. U osób opychających się batonami i czipsami ryzyko zapadnięcia na depresję jest bowiem o 51 proc. wyższe niż u osób preferujących lekkie sałatki czy zdrowe mięso ryb, wykazali uczeni z uniwersytetu w Las Palmas na Gran Canarii. Naukowcy nie potrafią jednak wyjaśnić, dlaczego niezdrowe jedzenie aż tak destrukcyjnie wpływa na nastrój. Być może dlatego, że duże ilości tłustych i słodkich potraw powodują gwałtowne skoki stężenia glukozy we krwi, a to z kolei rozregulowuje gospodarkę hormonalną mózgu – zaczyna on wytwarzać m.in. mniej hormonów odpowiedzialnych za dobry nastrój.
W odzyskaniu równowagi hormonalnej i dobrego nastroju zdecydowanie skuteczniej pomoże odpowiednio skomponowana dieta. Najlepsza jest taka, która zawiera niewiele cukru, a za to dużo dobrych kwasów tłuszczowych. Związki te – są m.in. w rybach i oliwie z oliwek – podnoszą w mózgu poziom tzw. hormonu szczęścia, czyli serotoniny, oraz zmniejszają aktywność rejonów odpowiedzialnych za uczucie smutku i lęku, dowodzą uczeni z belgijskiego uniwersytetu w Leuven. W swoim badaniu podali połowie z 12 zdrowych ochotników kwasy tłuszczowe bezpośrednio do jelit, unikając w ten sposób wpływu ich smaku czy aromatu na wynik badania.
Druga połowa otrzymała zwykły roztwór soli. Wcześniej jednak uczeni wprowadzili wszystkich badanych w smutny nastrój, odtwarzając im przygnębiającą muzykę i pokazując zdjęcia ludzi pogrążonych w depresji. W trakcie całego badania obserwowali też mózgi ochotników za pomocą funkcjonalnego rezonansu magnetycznego. Okazało się, że osoby, którym podano do jelit kwasy tłuszczowe, były pod koniec badania w o wiele lepszym nastroju niż te, które dostały roztwór soli. W tym samym czasie zdjęcia rezonansu ich mózgu wykazały mniejszą aktywność w rejonach odpowiedzialnych za emocje.
Dobroczynne działanie kwasów tłuszczowych można wzmocnić, jeżeli dodamy do ryby czy oliwy odrobinę ostrej papryki. Zawarte w ostrych papryczkach oraz w innych pikantnych przyprawach substancje drażnią kubki smakowe w sposób, który mózg interpretuje jako doznanie bólowe. W odpowiedzi na nie wydziela zwiększoną ilość endorfin, które wywołują uczucie spokoju i szczęścia.
Jeśli rano czujemy, że brakuje nam energii, zjedzmy duże śniadanie, z dużą porcją wędliny i przetworów mlecznych. Dostarczymy mózgowi cennego l-tryptofanu, który skutecznie przeciwdziała bezsenności i zmniejsza wahania nastroju. – l-tryptofan ma ogromny wpływ na gospodarkę serotoniną, która odpowiada nie tylko za utrzymywanie w dobrym nastroju, ale także zmniejsza poziom agresji i skłonność do przemocy – mówi prof. Jerzy Vetulani z Instytutu Farmakologii PAN. Dowiedli tego badacze z University of Texas, którzy podawali grupie zdrowych mężczyzn miksturę z aminokwasów, która obniżała w organizmie poziom l-tryptofanu. Już po pięciu godzinach od wypicia substancji u wszystkich mężczyzn znacząco wzrósł poziom agresji. Jak wyjaśniają uczeni, dzieje się tak dlatego, że l-tryptofan zwiększa w mózgu poziom hormonu szczęścia, serotoniny.
Dobroczynny l-tryptofan może nie tylko uczynić łagodniejszym największego zabijakę, ale także zmienić kultury całych społeczeństw. – Z wieloletnich obserwacji antropologów wynika, że społeczności, które tradycyjnie jedzą mało mięsa, a więc ubogie, na przykład w krajach arabskich, mają o wiele wyższy poziom agresji niż populacje, w których mięso stanowi podstawę żywienia, np. u znanych z łagodności Skandynawów – mówi prof. Vetulani. – Oczywiście nie można zapominać o bardzo ważnych wpływach kulturowych. Wegetariańscy Hindusi są raczej mało agresywni, ale to dlatego, że w ich diecie produkty nabiałowe odgrywają bardzo istotną rolę.
Dieta dla bystrzaków
Białko obecne w mięsie ma jeszcze jedną zaletę – zwiększa sprawność umysłu. Jak twierdzi dr Daniel Amen, twórca tzw. diety dla mózgu, który od wielu lat bada wpływ jedzenia na psychikę człowieka, dieta wysokobiałkowa podnosi w mózgu poziom dopaminy odpowiedzialnej m.in. za koncentrację. Uczony przekonuje, że odpowiednia dieta może bardzo skutecznie wyostrzyć intelekt. W tym celu radzi pić nie mniej niż 2-3 litra wody lub herbaty dziennie, jeść borówki, cytrusy i brokuły, bo są cennym źródłem antyoksydantów, a także nie zapominać o awokado, oliwie z oliwek, mięsie łososia i orzechach, bo znajduje się w nich witamina B, magnez i kwas linolenowy, które podnoszą wydajność szarych komórek.
Do codziennego menu warto też dorzucić garść mało znanych w Polsce owoców palmy brazylijskiej acai, czarnych jagód lub truskawek. Wspomagają one tworzenie się komórek mikroglejowych, które usuwają z układu nerwowego toksyczne substancje i produkty przemiany materii. Tak oczyszczony mózg pracuje sprawniej i szybciej, przekonują amerykańscy uczeni, którzy badali te owoce.
Jeżeli w najbliższym czasie czeka nas poważny wysiłek umysłowy, np. trudny egzamin czy nowe wyzwanie w pracy, przyrządźmy sobie jajecznicę lub wątróbkę, najlepiej z dodatkiem szpinaku.
Wątróbka oraz żółtka jajek zawierają cholinę, substancję, która bierze udział w tworzeniu nowych połączeń w mózgu podczas uczenia się i zapamiętywania informacji. Z kolei szpinak jest bogaty w kwas foliowy potrzebny do prawidłowego działania układu nerwowego, w tym kory mózgowej. Dzięki dodatkowej porcji kwasu foliowego zwiększą się zdolności poznawcze naszego umysłu, czyli przyswajania nowych informacji oraz logicznego myślenia. Jak dowiedli uczeni z amerykańskiego National Institute of Aging, zlikwidowanie niedoborów kwasu foliowego zapewni nam też lepsze samopoczucie psychiczne i obniży poziom lęku.
Stop demencji
Zachowaniu mózgu w dobrej formie świetnie służą dania kuchni azjatyckiej. – Wspaniałym środkiem podnoszącym sprawność mózgu jest kurkumina, wyciąg z kłączy ostryżu długiego, nieodzowny składnik curry oraz innych potraw tajskich, nepalskich czy indonezyjskich – mówi dr Wojciech Kolanowski z SGGW. Właściwości kurkuminy są dopiero odkrywane, ale już dowiedziono, że chroni ona przed nowotworami i opóźnia starzenie się komórek, także układu nerwowego. Dodatkowo spowalnia procesy degeneracyjne mózgu i aż o 30 proc. redukuje objawy choroby Alzheimera oraz demencji starczej. Dzieje się tak dlatego, że kurkumina rozpuszcza w naczyniach krwionośnych mózgu blaszki amyloidowe uznawane za główną przyczynę niedokrwienia kory mózgowej, a w efekcie jej obumierania.
Kurkuma jest używana w daniach kuchni indyjskiej, tajskiej i japońskiej. Zwłaszcza potrawy kuchni japońskiej wydają się wprost stworzone dla osób chcących dobrze odżywić szare komórki. – To dieta bogata w ryby i owoce morza, które dostarczają wielonienasyconych kwasów tłuszczowych omega-3, budulca tkanki mózgowej – mówi dr Kolanowski. W codziennym menu Japończyków dużo jest także zielonej herbaty, która jest bogata w substancję ECGC. Związek ten podobnie jak kurkumina oczyszcza mózg z toksyn i zapobiega obumieraniu komórek kory mózgowej. Ale nie tylko – zielona herbata to jeden z najskuteczniejszych naturalnych niszczycieli wolnych rodników tlenowych, które są przyczyną starzenia się komórek naszego ciała, w tym komórek mózgu. – W zielonej herbacie znajdują się bowiem flawonoidy, które aktywują pracę genu SIR2. Zarządza on produkcją białka sirtuiny, zwanego białkiem długowieczności. Sirtuina reperuje uszkodzenia materiały genetycznego, w wyniku czego komórki potomne są równie sprawne jak ich poprzedniczki, i nie wykazują objawów starzenia – tłumaczy prof. Vetulani.
Nic więc dziwnego, że mieszkańcy Dalekiego Wschodu zapadają na chorobę Alzheimera aż pięciokrotnie rzadziej niż Europejczycy czy Amerykanie. Nie wspominając o tym, że żyją najdłużej na świecie
czwartek, 7 lutego 2013
przeZBOŻE jogurt z ziarnami zbóż ... :)
przeZBOŻE jogurt z ziarnami zbóż
gruszka-jabłko
Składniki: mleko pasteryzowane (łącznie z laktozą), cukier,
ziarna zbóż zawierające gluten (3,1%) ( ziarna owsa, pszenicy, proso, ryż,
siemię lniane, otręby pszenne), Gruszka (3%), jabłko (2%), skrobia
modyfikowana, substancja zagęszczająca: pektyny; aromat, koncentrat z krokosza
barwierskiego, żywe kultury bakterii jogurtowych i fermentacji mlekowej.
Wartość energetyczna w 100g : 101kcal
Kod kreskowy: 5 901104 003469
Skorowidz:
cukier ... ;)
E 1404 Skrobia utleniona, skrobia modyfikowana
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 )
Naturalny zagęszczacz, substancja wiążąca i żelująca. Uważana za nieszkodliwą.
E 440 Pektyny
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 ) Naturalny lub syntetyczny środek zagęszczający i żelujący na bazie roślinnej. Pozyskiwany z jabłek, buraków cukrowych i skórki pomarańczowej. Zawarty w owocach. Pektyny amidowane uzyskiwane są na drodze hydrolizy amoniakalnej pektyn wysokometylowanych. Stosowane jako dodatek do cukrów żelujących i substancji żelujących. Uważane za nieszkodliwe.
Koncentrat z krokosza barwierskiego
Z Wikipedii ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Krokosz_barwierski )
Krokosz barwierski (Carthamus tinctorius L.) – gatunek rośliny jednorocznej z rodziny astrowatych. Pochodzi z Bliskiego Wschodu i Indii.
poniedziałek, 14 stycznia 2013
TORTILLA Z MĄKI PSZENNEJ którą kupię ponownie :)
TORTILLA Z MĄKI PSZENNEJ 6SZT. X 25CM.
BEZ KONSERWANTÓW!!!
Skład : mąka pszenna, woda, olej rzepakowy, substancja wiążąca (E 422), sól (1,6%), emulgator (E 471), gluten pszenny, środek spulchniający (dwuwęglan sodowy), regulator kwasowości (kwasek cytrynowy), zagęszczacz (E 415)
Skorowidz :
E 422 Glicerol, gliceryna
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35) Syntetyczny nośnik i substancja utrzymująca wilgotność. Występuje w naturze wolejach i tłuszczach. Uważany za nieszkodliwą.
E 471 Mono i diglicerydy kwasów tłuszczowych
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35) Naturalne emulgatory i stabilizatory. Występują w naturze. Uważane za nieszkodliwe.
E 500 Węglan i wodorowęglan sodu
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35) Syntetyczny środek spulchniający i przeciwzbrylający, regulator kwasowości. Główny składnik mineralny wody. W dużych, nie występujących w żywności, dawkach może prowadzić do uszkodzeń nerek lub nad miernego wydzielania soku żołądkowego. Uważany za nieszkodliwy.
E 330 Kwas cytrynowy
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35) Otrzymywany na drodze fermentacji pleśniowej (Aspergillus niger) regulator kwasowości i przeciwutleniacz. Substancja występująca w przemianie materii człowieka. Tylko w bardzo dużych dawkach, które nie są stosowane w żywności, może powodować zaburzenia w przyswajaniu wapnia. Uważany za nieszkodliwą.
E 415 Guma ksantanowa
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35) Syntetyczny środek zagęszczający i stabilizujący no bozie roślinnej. Otrzymywany przez fermentację substancji zawierających cukier przez bakterie. Nie ulega przemianie materii. Podawany w dużych dawkach zwierzętom doświadczalnym powodował biegunkę, jednak tok duże dawki nie są stosowane w artykułach spożywczych. Uważany za nieszkodliwy.
piątek, 11 stycznia 2013
Wysoki cholesterol ...naturalnymi metodami też da się skutecznie z nim walczyć !
Na przykładzie bliskiej mi osoby... chciałam potwierdzić wpływ diety i ruchu na cholesterol - jego spadek - a nawet znaczny spadek !
Image: FreeDigitalPhotos.net
W najbliższym czasie postaramy się opublikować dodatkowe informacje jak uniknąć dożywotniego leczenia konwencjonalnego !
środa, 9 stycznia 2013
SALAMI Z PIEPRZEM ZIMBO - Auchan
Kiełbasa drobnorozdrobniona, surowa, wędzona.
Skład:
Mięso wieprzowe, mięso z udźca indyka, sól spożywcza, dekstroza, maltoza, przyprawy,
100g gotowego produktu otrzymano ze 110g mięsa wieprzowego i z 5g mięsa z udźca indyka.
Pieprz, konserwant E250, barwnik E120, przeciwutleniacz E300, przyprawy, żelatyna.
Skorowidz :
DEKSTROZA, MALTOZA = cukier!
E 250 Azotyn sodu
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 ) Syntetycznie produkowany konserwant i stabilizator barwy. Stosowany powszechnie do peklowania mięsa przeznaczonego do produkcji wędlin. Hamuje rozwój bakterii szkodliwych dla zdrowia (m.in. Clostridum botulinum). Spożyty w dużych ilościach utrudnia transport tlenu przez krew. Jest to szczególnie niebezpieczne w przypadku niemowląt. Podczas ogrzewania peklowanych przetworów mięsnych -w temperaturze powyżej 150°C - wchodzi w reakcje z cząsteczkami białka w wyniku czego mogą wytwarzać się rakotwórcze nitrozoaminy. Odradza się częste spożywanie.
E 120 Koszenila
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 )
Naturalny, zwierzęcy barwnik czerwony. Pozyskiwany z wysuszonych owadów Dactylopius coccus cacti. Uważany za nieszkodliwy.
E 300 Kwas askorbinowy
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 ) Syntetycznie wytwarzana substancja o aktywności witaminy C. Stosowany jako przeciwutleniacz, stabilizator barwy i składnik wzbogacający. Ze względów technologicznych coraz częściej stosowany w przemyśle ! spożywczym. Przy ciągłym przedawkowywaniu (kilka gram dziennie) może przyczyniać się do powstawania kamieni moczowych w nerkach i pęcherzu. Hamuje niepożądane tworzenie się nitrozoamin podczas intensywnego ogrzewania (np. smażenia) wędlin z mięsa peklowanego. Uważany za nieszkodliwy.
Etykiety:
Auchan,
azotyn sodu,
dekstroza,
dieta,
E120,
E250,
E300,
kiełbasa,
Koszenila,
kwas askorbinowy,
maltoza,
nitrozoaminy,
salami,
wiem co jem,
zdrowie
czwartek, 3 stycznia 2013
GMO: dlaczego nie?
| Zdjęcie: asianfarmers (CC - Some rights reserved) |
Obecna sytuacja związana z regulacją przepisów dotyczących upraw roślin modyfikowanych genetycznie (GMO) w naszym kraju wywołała kolejną falę dyskusji oraz oburzenia opinii publicznej. Polskie społeczeństwo pod względem stosunku do GMO okazało się podzielone. Choć większość Polaków jest przeciwna tego typu żywności, to jednak część wydaje się popierać uprawy GMO. Czy dali się przekonać poprzez merytoryczne argumenty, czy też poddali się zmasowanej propagandzie przemysłu biotechnologicznego?
GMO bezpieczne dla zdrowia?
Bezpośredni wpływ żywności GMO na zdrowie ludzkie jest nadal niejasny. Sprzeczne rezultaty badań pokazują, że temat GMO nie jest wyłącznie kwestią prawdy naukowej, lecz w wyniku m.in. działań przemysłu biotechnologicznego stał się także sprawą polityczną. Ostatnie badania prof. Seraliniego wykazały, że ziarno GM oraz herbicyd Roundup są w dużej mierze szkodliwe dla zdrowia zwierząt laboratoryjnych. Zupełnie inne są wyniki badań Instytutu Zootechniki PIB, które zostały niedawno opublikowane. Według nich pasze GM są całkowicie bezpieczne. Nauka, choć ze swej natury jest dziedziną ścisłą, posiada swoistą elastyczność. Jest nią metodologia badań. Odpowiednio przeprowadzona jest w stanie udowodnić nierzadko dwie przeciwne teorie. W szczególności kiedy przedmiot wymaga długiego czasu badań. Jeżeli do tego dochodzą kwestie związane z finansowaniem badań, sprawa często okazuje się mieć charakter bardziej biznesowy i lobbingowy niż naukowy. Z racji, że dyskusja na tym polu staje się jałowa, skupmy się na innych zagrożeniach związanych z GMO.
Już tradycyjnie przemysł biotechnologiczny przedstawia swoje osiągnięcia jako pomysł na rozwiązanie problemu głodu na świecie, stworzenie odmian roślin odpornych na zmiany klimatu czy też uprawy z użyciem mniejszej ilości agrochemii. Są to trzy podstawowe filary argumentacji na rzecz GMO. Jak jednak mają się one do rzeczywistości?
GMO a głód na świecie
W dzisiejszym świecie głód jest w głównej mierze spowodowany niewłaściwym gospodarowaniem zasobami. Nadmiar żywności w krajach wysokorozwiniętych jest w dużym stopniu odpowiedzialny za problem głodu w krajach globalnego Południa. To właśnie z tych krajów “Zachód” zabiera bogactwa naturalne, ziemie, wodę. To z nich czerpie tanią siłę roboczą.
Kolejną przyczyną głodu jest nadmierna konsumpcja mięsa w krajach bogatych. Tutaj dochodzimy do ważnej kwestii związanej bezpośrednio z GMO. Otóż właśnie dzięki przemysłowej hodowli zwierząt na wielką skalę olbrzymie zyski czerpią koncerny biotechnologiczne. Większość upraw GMO na świecie stanowią bowiem soja oraz kukurydza, których produkcja nastawiona jest na pasze dla zwierząt hodowlanych. W Polsce częstym argumentem padającym z ust polityków są niższe koszty pasz GM i ich wpływ na cenę mięsa. Twierdzi się, że jeśli zrezygnujemy z paszy opartej na soi modyfikowanej genetycznie, która jest tańsza o około 10%-20%, to rodzimy przemysł mięsny nie wytrzyma konkurencji z mięsem pochodzącym z importu. Takie jest rozumowanie krótkowzrocznych polityków. Tymczasem doszliśmy już do punktu, w którym zatoczyliśmy koło. Jest jasne, że rynek pasz GMO jest za utrzymaniem lub wzrostem produkcji mięsa, a nie za jej ograniczaniem. Tym sposobem nie przyczynimy się jednak do rozwiązania problemu głodu.
Po tej samej stronie co przemysł biotechnologiczny stoi przeważnie przemysłowy model rolnictwa, który prowadzi m.in. do niszczenia gleby i nadmiernego zużycia wody. Tymczasem model zrównoważonego rolnictwa lokalnego może zapewnić bezpieczeństwo żywnościowe w wielu ubogich krajach świata oraz nie generować dużych ilości zanieczyszczeń do środowiska. Tyle, że na lokalnej, rodzinnej produkcji nie zarobi przemysł związany z GMO. Dlatego hasło “rozwiążemy problem głodu na świecie” jest tak bardzo cyniczne. Obsianie docelowo większości pól na świecie roślinami modyfikowanymi genetycznie, aby rozwiązać problem głodu, jest nie tylko złe z perspektywy środowiska, ale również niebezpieczne ze względu na oddanie kontroli nad żywnością w ręce międzynarodowych korporacji. Jest to element układanki często pomijany w dyskusji i prawdopodobnie nieuświadamiany przez dużą liczbę ludzi.
Klimat i agrochemia
Jeśli chodzi o rośliny modyfikowane genetycznie odporne na zmiany klimatu, to występują one głównie w prospektach i w laboratoriach. Prowadzi się glifosat lecz jak dotąd jest to nisza. Warto przypomnieć, że GMO są obecne na polach uprawnych już ponad 15 lat. Przez ten czas rozwinął się rynek pasz GM, a “cudowne rośliny” odporne na suszę pozostały w dużej mierze w świecie propagandy.
Mniejsze użycie chemii przy uprawach roślin modyfikowanych genetycznie jest kolejnym mydleniem oczu społeczeństwa. Większość upraw GMO na świecie to odmiany odporne na glifosat, substancję aktywną występującą w niektórych herbicydach. Substancja określana przez przemysł jako bezpieczna okazuje się niezwykle toksyczna. Przypadek Sofii Gatici z Argentyny dobitnie pokazuje jak bardzo niebezpieczny może być glifosat. Co gorsza, niektóre chwasty uodparniają się na jego działanie i trzeba zwiększyć dawkę oprysku, aby się z nimi uporać.
Większa sprzedaż roślin typu RR (Roundup Ready) to większe zyski tego samego koncernu, który sprzedaje razem nasiona oraz herbicyd jako produkty komplementarne. Jednocześnie oznacza to masowe zanieczyszczanie środowiska, ograniczanie bioróżnorodności poprzez uprawy monokulturowe oraz zagrożenie dla ludzi mieszkających w okolicach tychże upraw.
Pod kontrolą korporacji
Kolejnym zagrożeniem jest patentowanie nasion oraz wspomniana już kontrola rynku żywności przez wielkie korporacje. Być może jest to najpoważniejsze zagrożenie. Wszyscy jesteśmy mieszkańcami Ziemi. Powinniśmy mieć do niej takie samo prawo. Nasiona przechowywane od tysięcy lat, najlepsze wyselekcjonowane odmiany, przystosowane do różnych warunków pogodowych to podstawa prawa do żywności i suwerenności żywnościowej. Tymczasem popierając uprawy GMO, opowiadamy się jednocześnie za patentowaniem nasion i roślin, koniecznością kupowania przez rolników co roku nowych nasion do wysiewu, kontrolą pól (nieumyślne, samoistne wysiewy roślin GMO są traktowane jak kradzież) – dochodzimy w ten sposób do przerażającej rzeczywistości, w której żywność kontrolują międzynarodowe koncerny.
Żeby nie być zbyt stronniczym, spróbuję znaleźć jakiekolwiek plusy upraw GMO. Przytoczę w tym miejscu słowa prof. Nałęcza, doradcy prezydenta, zwolennika GMO. Mówiąc, że GMO może być wielką szansą cywilizacyjną dla Polski, przyrównał lęk przed tą technologią do lęku przed motoryzacją i samochodami na początku XX wieku. Potem dodał, że przecież nie wyobrażamy sobie dzisiaj życia bez samochodów. Zastanawia mnie to porównanie. Czy to wpadka, czy tak naprawdę umyślny zabieg? Owszem, samochód to wspaniały wynalazek, jeśli możemy do niego wsiąść pod domem i wysiąść po 300km i 4 godzinach jazdy w punkcie docelowym. Jednak na tym kończy się jego wspaniałość. Drugą stroną medalu są: uzależnienie od przemysłu i handlu ropą naftową, konflikty związane z jej złożami, zanieczyszczenie środowiska, tysiące wypadków śmiertelnych rocznie, stanie w korkach i co raz wyższa cena benzyny.
Jeżeli zastanowimy się, kto najbardziej zyska dzięki GMO, to okaże się, że jest dużo gorzej niż w przypadku samochodów. Rolnik ma taniej i trochę łatwiej do momentu, aż nie będzie musiał kupować co raz więcej glifosatu (tak jak to miało miejsce np. w Indiach, gdzie rolnicy popełniali samobójstwa, nie mogąc spłacić kredytów wziętych pod uprawy GMO). Uprawy GMO uzależniają rolników od firm biotechnologicznych, które w każdej chwili mogą podnieść cenę produkowanych przez siebie nasion i herbicydów. W takiej sytuacji podstawowym beneficjentem GMO okazują się międzynarodowe korporacje.
Koncerny promujące GMO były dotychczas głównymi producentami agrochemii. Czyli konwencjonalny (z użyciem chemii rolniczej) model rolnictwa od 50 lat zapewniał im stałe dochody. Jeżeli rolnictwo ma odchodzić od stosowania dużych ilości chemii w produkcji żywności to alternatywy są dwie. Pozorną alternatywą jest rolnictwo oparte na biotechnologii. Pozorną, dlatego że te same firmy będą nadal kontrolować rynek rolniczy. Z upraw opartych na agrochemii mogą płynnie przejść do upraw GMO. Prawdziwą alternatywą jest rolnictwo lokalne, rodzinne, małoobszarowe z niskim użyciem chemii. Z racji, że taki typ rolnictwa przynosi bardzo małe dochody firmom agrochemicznym oraz biotechnologicznym, nie jest brany pod uwagę w dyskusjach politycznych.
Na koniec warto dodać, że koncerny obecnie propagujące GMO przez dziesiątki lat zanieczyszczały środowisko i truły ludzi swoją chemiczną produkcją. Chociaż można to częściowo traktować jako efekt uboczny tańszej produkcji rolnej, to w przypadku niektórych firm ich kluczowymi produktami były substancje wytwarzane specjalnie do trucia ludzi (broń chemiczna). Zatem warto zadać sobie pytanie, czy można zaufać korporacjom, dla których życie ludzkie ma niewielką wartość, a jedynym celem jest zysk?
Autor: Maciej Skinderowicz
Ze strony : http://globalnepoludnie.pl/GMO-dlaczego-nie
Subskrybuj:
Posty (Atom)



.jpg)


