Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jedzenie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 lutego 2015

cukier waniliowy

Spotkałam się z opinią... że w sklepach można kupić jedynie cukier wanilinowy... chciałam zdementować ...

Przykładowy produkt (akurat taki mam w domu )

Skład : cukier trzcinowy BIO , mielona wanilia Bourbon BIO (min 1, 5%)

:)

piątek, 2 stycznia 2015

Dieta podczas KARMIENIA PIERSIĄ

Dieta kobiety karmiącej powinna być lekkostrawna i dostosowana indywidualnie. Podczas obserwacji zachowania dziecka można opracować listę produktów po których dziecko ma wzdęcia, jest niespokojne, ma kolki, a czasem wysypkę. 

Należy unikać pokarmów ciężkostrawnych, wzdymających lub zawierających konserwanty i barwniki. 


Poniżej lista która może pomóc przy opracowaniu własnego menu :  

Produkty i potrawyZalecanePrzeciwskazane
Pieczywochleb pszenny, suchary, bułki, biszkopt, pieczywo półcukiernicze, drożdżowe, herbatniki, pieczywo chrupkie, graham, pieczywo razowe (2 kromki dziennie)chleb razowy, pumpernikiel
Dodatki do pieczywamasło, chudy i półtłusty ser, pasty serowe z różnymi dodatkami, mięso gotowane, chude wędliny drobiowe, szynka, polędwica, chude ryby, galarety mięsne, rybne, sery żółte, topionetłuste wędliny i mięsa
Zupy i sosychude rosoły, krupnik, jarzynowe bez warzyw kapustnych, strączkowych, owocowe z jabłek, z owoców jagodowychkapuśniak, grochówka, fasolowa, sosy ciemne, pikantne
Kaszewszystkie rodzaje kasz, ryż, płatki, makarony-
Nabiałmleko 2% tłuszczu ok. 2 szklanek dziennie (jeśli matka jest alergiczką można zastąpić naturalnym jogurtem, kefirem lub maślanką), sery białe półtłuste, żółte i topione, śmietana 12 lub 18%mleko 3,2% tłuszczu, mleko powyżej 2 szklanek dziennie, jogurty smakowe, sery pleśniowe, śmietana powyżej 18%
Jajka1 dziennie, jeśli nie ma alergii-
Mięso, rybywszystkie gatunki chude. Szczególnie zalecane: królik i indyk. W razie alergii ograniczyć spożycie ryb do jednego razu w tygodniuwszystkie gatunki tłuste, kiełbasy, konserwy, mięso surowe, ryby wędzone
Tłuszczemasło, miękkie margaryny, oleje: sojowy, rzepakowy, słonecznikowy, oliwa z oliweksmalec, boczek, słonina, podgardle
Warzywamarchew, dynia, kabaczki, patisony, buraki, seler, szparagi, ziemniaki, sałata, cukinia, cykoria, szpinak, kapusta pekińska, kukurydza w kolbach, koperek, zielona pietruszka, brokuł i pomidor b/skórki w ograniczonych ilościach.
Uwaga: pietruszka i seler mogą być przyczyną alergii u niemowląt
warzywa wzdymające: kapusta biała i czerwona, brukselka, kalafior, kalarepa, kapusta kiszona;
warzywa strączkowe: groch, fasola, bób, fasolka szparagowa, groszek zielony (soczewicę i soję można spożywać w ograniczonych ilościach);
cebula, czosnek, papryka, rzepa, grzyby, rzodkiewka, rzodkiew, ogórek kiszony, por
Napojemleko, jogurt, słaba herbata, sok jabłkowy, napoje owocowo–mleczne, koktaile mleczno–owocowenapoje alkoholowe, napoje gazowane, kakao, czekolada, soki z owoców cytrusowych
Owocejabłka, banany (jeden dziennie), plasterek cytryny do herbaty, morela suszona (na czczo przy zaparciach), dojrzałe winogrona b/skórki, melon, arbuz, brzoskwiniaowoce kwaśne (np. cytrusowe), owoce pestkowe (np. czereśnie i wiśnie), truskawki, agrest, ananas, porzeczki, kiwi, konserwowane owoce
Deserycukier i słodycze w ograniczonych ilościach: dżem, miód, galaretki, ciasto drożdżowe kisiele, budynie, galaretki, jogurty, biszkopty;
świeże soki z jabłek, marchwi, bananów (początkowo rozcieńczone wodą).
ciasta tłuste, czekolada i wyroby czekoladowe (tłuste), ciasta francuskie i na proszku do pieczenia
Przyprawykoper, wanilia, majeranek, cukierostre; ocet, musztarda, chrzan, gorczyca, kwasek cytrynowy

Warto zamrozić pokarm, by w razie problemów zdrowotnych lub z laktacją, można było uniknąć dokarmiania mlekiem modyfikowanym. 

Image: FreeDigitalPhotos.net

Lista pochodzi ze strony : http://www.szpital-starogard.pl/zalecenia-zywieniowe-dla-kobiet-karmiacych-piersia,68

sobota, 25 października 2014

JEDZENIE DO PRZEDSZKOLA LUB SZKOŁY

Ze strony : http://zdrowedzieci.blox.pl/

"Wpis ten dedykuję pewnej sympatycznej mamie, Kasi.

Minął wrzesień i trochę października, a wraz z tym czasem - pierwsze rozterki niektórych mam, w tym – moje. Jak co roku, już gdzieś w sierpniu pojawia się w głowie dręczące pytanie, podszyte uczuciem bezradności: „Co ja jej / jemu dam do szkoły na drugie śniadanie i obiad?”. Pytanie to dręczy szczególnie tych rodziców, których dzieci mają jakieś ograniczenia dietetyczne, a na dodatek są tzw. „niejadkami” (czytaj: są bardzo wybiórcze w jedzeniu).

Moje Dzieci nie mają żadnych ograniczeń dietetycznych, ale... problem jest, bo większość łatwych w przygotowaniu produktów ze sklepów spożywczych (takich, jak np. bułki pszenne) jest wg mojej wiedzy niejadalna (ze względu na stopień przetworzenia biologicznego, chemicznego i przemysłowego, a także obecność konserwantów, sztucznych barwników i aromatów, wzmacniaczy smaku, soli z antyzbrylaczem itp. oraz ze względu na sposób uprawy warzyw, owoców i zbóż na potrzeby przemysłu spożywczego: z zastosowaniem chemicznych środków ochrony roślin, niebezpiecznych chemicznych środków odchwaszczających i sztucznych nawozów). Podobny problem widzę w przypadku oferty stołówki szkolnej czy oferty cateringowej; nie można mieć zaufania nawet do tzw. ekologicznego cateringu bo i ten nie jest w stanie zapewnić w 100% czystych i naturalnych pokarmów. Pozostają mi więc do dyspozycji jedynie produkty naturalne, przemysłowo nieprzetworzone, z których muszę wymyślić coś, co nadaje się do zapakowania do tornistrów, coś, czego nie trzeba podgrzewać i coś, co nie zepsuje się nawet wtedy, gdy tornister wyląduje koło ciepłego kaloryfera w szkole. Muszę też uwzględnić „wybredność” moich Dzieci, jeśli jedzenie ma im służyć, tj. sprawiać im przyjemność i wzmacniać ich organizmy. Do tego, smaki moich Dzieci zmieniają się w czasie i choć jest to jak najbardziej prawidłowe, naturalne i pożądane zjawisko, trudno mówić o sielance; mam pełne ręce roboty, a głowa też nie jest zwolniona z myślenia, przewidywania i planowania.

Poniżej przedstawię nasze pomysły kulinarne, pomysły na jedzenie do szkoły (a dawniej – przedszkola), które wciąż cieszą się uznaniem moich Dzieci lub te, które kiedyś były dla nich hitami kulinarnymi, a potem zostały przez nie odrzucone, lub też takie, których nigdy nie zaakceptowały, choć dla innych dzieci są atrakcyjną propozycją. Każdy posiłek można modyfikować wg gustu i potrzeb konkretnego dziecka i urozmaicać dodatkami, do czego bardzo zachęcam.

Zanim przejdę do meritum, słowo o sposobie podawania posiłków na ciepło i na zimno. Jeśli chcemy, aby dziecko zjadło w szkole ciepły posiłek, pozostaje nam do dyspozycji specjalny termos obiadowy. Ważne, aby nie był to termos plastikowy czy aluminiowy. Jednak nawet najlepszej jakości termos (tj. wykonany z bezpiecznego materiału i utrzymujący wysoką temperaturę jedzenia przez wiele godzin) sprawia, że posiłek, po pewnym czasie przechowywania niekorzystnie zmienia smak. Z tego względu zrezygnowaliśmy z termosów. Łatwiej jest, gdy podajemy dziecku do przedszkola lub szkoły coś, co wymaga niskiej temperatury, np. plasterki upieczonego mięsa (domową wędlinę) z zieleniną. Można wówczas przygotować coś w rodzaju mini lodówki: do większego plastikowego pojemnika wkładamy jeden wkład chłodzący (wkłady chłodzące stosowane są do lodówek turystycznych, można je kupić w sklepach typu Makro, Obi, być może też w zwykłych hipermarketach lub sklepach z artykułami gospodarstwa domowego, zob.: https://www.google.pl/search?q=wk%C5%82ady+ch%C5%82odz%C4%85ce+do+lod%C3%B3wek+turystycznych+obrazy&espv=2&biw=1164&bih=620&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=BdkvVKiFIcOhyAPPt4E4&ved=0CB8QsAQ), a obok nich – słoiczek z wędliną i dodatkami. Zamknięty pojemnik z zawartością wkładamy do plastikowej torby termicznej lub do grubszej, zwykłej reklamówki; niska, chłodnicza temperatura i tak utrzymuje się przez wiele godzin. Można też zrezygnować z plastikowego pojemnika, zastępując go dwoma woreczkami i bawełnianą ściereczką kuchenną, w ten sposób zabezpieczając tornister dziecka przed wilgocią.

Poniżej przedstawiam przykłady posiłków, jakie można podać dzieciom do przedszkola lub szkoły. Zaznaczam, że wszelkie pokarmy powinny być wolne od jakichkolwiek sztucznie stosowanych substancji chemicznych. Najlepiej korzystać z opakowań szklanych typu małe słoiki, szklane butelki, lub – z ceramicznych. Opakowania plastikowe mają tę zaletę, że są lekkie; możemy z nich korzystać, pod warunkiem, że wyłożymy je papierem do pieczenia tak, aby żywność nie miała kontaktu z plastikiem. Nie używamy folii aluminiowej, gdyż aluminium (glin) jest toksyczne.

 

PRZEKĄSKI

Przekąski najlepsze są na drugie śniadanie, pod warunkiem, że pierwsze, to zjedzone w domu, jest nie tyle obfite, co ciepłe. A oto przykłady przekąsek spożywanych poza domem:

jabłko;
banan (z dokładnie umytą skórką, najlepiej – uprzednio wymoczoną w wodzie);
gruszka;
śliwki (w sezonie);
czereśnie (w sezonie);
krajowe winogrona (w sezonie);
ananas pokrojony w kostkę, w słoiku (nienapromieniowany);
rodzynki;
suszone owoce;
powidła owocowe bez cukru (zob.: http://zdrowedzieci.blox.pl/2013/10/POWIDLA-SLIWKOWE.html), robione w domu, mogą być z dodatkiem oliwy z oliwek lub oleju kokosowego, przypraw korzennych i nasion (słonecznika, maku, lnu, sezamu itp., które mogą być zmielone) lub mielonych orzechów;
obrane orzechy włoskie, ziemne, laskowe, orzechy nerkowca, obrane migdały (surowe lub delikatnie podprażone); solonych orzechów pistacjowych nie polecam ze względu na niepewność co do czystości soli (sól może zawierać antyzbrylacz, o którym producent pistacji nie wspomni na etykiecie); jeśli dziecko nie lubi orzechów, nie wolno mu ich podawać; orzechy, szczególnie nerkowce wywołują czasami silne reakcje alergii lub nietolerancji pokarmowej (ja sama reaguję migreną na wysuszone orzechy włoskie ze skórką spożyte w większej ilości);
łuskane nasiona słonecznika (na surowo lub podprażane z solą);
łuskane nasiona dyni (na surowo lub podprażane z solą);
pasta orzechowa robiona w domu, typu chałwa, tahina (zob.:http://zdrowedzieci.blox.pl/2014/10/TAHINA-CHALWA.html );
siemię lniane delikatnie podprażone z solą i z odrobiną oliwy z oliwek lub oleju kokosowego;
orzechy, nasiona słonecznika, nasiona dyni lub / i pokrojone owoce suszone w miodzie;
miód (w małej ilości);
obrana marchewka na surowo;
obrana młoda kalarepka na surowo;
surówka z jabłka i marchewki z dodatkiem oliwy z oliwek, przypraw korzennych i zmielonych orzechów; może być z dodatkiem drobno startego surowego buraka lub surowej dyni;
obrany miąższ kokosa w kawałkach (kokos musi być świeży, bez jakiejkolwiek pleśni, wówczas ma słodki, przyjemny smak);
czipsy kokosowe domowej roboty (zob.: http://zdrowedzieci.blox.pl/2014/10/CZIPSY-KOKOSOWE.html );
wiejska śmietana (uwaga: ponieważ taka śmietana jest żywa, tj. fermentuje, może „wybuchnąć”, jeśli pozostanie szczelnie zamknięta w słoiku na kilka godzin poza lodówką; najlepiej, żeby dziecko spożyło ją więc na pierwszej przerwie śniadaniowej);
koktajl z wiejskiej śmietany (z uwagą jak wyżej, zob.:http://zdrowedzieci.blox.pl/2014/10/KOKTAJL-Z-KWASNEJ-SMIETANY-I-Z-OWOCOW-JAGODOWYCH.html ).

 

POSIŁKI WYSOKOBIAŁKOWE

Proponowane poniżej cztery pierwsze posiłki należy włożyć do mini lodówki:

pieczone mięso (kurczak, kaczka, gęś, indyk, wołowina, cielęcina, schab, baranina, jagnięcina, te mięsa należy rotować w miarę możliwości i wg smaku dziecka) w plasterkach, z dodatkiem zieleniny, zielonej sałaty, marchewki, pomidora, papryki, ogórka kiszonego itp.;
pasztet z gęsi lub kaczki (przepis na pasztet wciąż dopracowywuję, metodą prób i błędów, opublikuję go, gdy będzie gotowy) z dodatkiem zieleniny lub jakiegoś warzywa na surowo;
jajko na twardo w plasterkach z dodatkiem warzywa (jak wyżej);
twaróg z gospodarstwa wiejskiego z tłustą śmietaną, solą, przyprawami (typu: pieprz czarny, biały, kolorowy, chili, kurkuma; ważne, aby były to przyprawy rozgrzewające ze względu na wychładzające właściwości twarogu) i z zieleniną; idealnie pasowałaby siekana cebula lub rozgnieciony czosnek, jednak takie dodatki mogą być kłopotliwe dla dziecka przebywającego wśród kolegów i koleżanek, ze względu na intensywny zapach;
suflet z sera (zob.: http://zdrowedzieci.blox.pl/2014/10/SUFLET-Z-SERA.html );
musli z płatków migdałowych z olejem kokosowym (zob.:http://zdrowedzieci.blox.pl/2014/10/MUSLI.html );
biszkopt bezglutenowy z masłem i dżemem bezcukrowym (zob.:http://zdrowedzieci.blox.pl/2014/10/BISZKOPT-BEZGLUTENOWY.html );
makowiec bez ciasta (pieczemy samą masę makową na podstawie przepisu na standardowy makowiec; cukier zastępujemy miodem i zdrowymi bakaliami, eliminujemy niezdrowy tłuszcz, zastępując go masłem, można też poeksperymentować z większą ilością masła i żółtek).



POSIŁKI WYSOKOWĘGLOWODANOWE

Posiłki wysokowęglowodanowe nadające się do spożycia poza domem to przede wszystkim posiłki ze zbóż. Zadbajmy o to, aby były to zboża pełnoziarniste, świeże i w pełni naturalne, po właściwej obróbce kuchennej (mielone, najlepiej w domu, lub odpowiednio długo moczone w wodzie z dodatkiem soku z cytryny, octu jabłkowego lub zakwasu, jeśli mają być gotowane, w celu neutralizacji kwasu fitynowego, który utrudnia absorpcję wartości odżywczych). Takie zboża są lepiej przyswajalne, nie powinny powodować dolegliwości jelitowych (to jednak zawsze należy weryfikować i ewentualnie czasowo eliminować szkodliwe zboża z diety), a ponadto nie prowadzą do tak dużych wzrostów stężenia glukozy we krwi, jak zboża oczyszczone (np. w postaci bułek ze współczesnej pszenicy). Posiłki zbożowe powinny być serwowane z dodatkiem masła lub innego zdrowego tłuszczu, aby zmniejszyć skoki stężenia glukozy we krwi po posiłku. Dobrym rozwiązaniem jest mieszanie mąki zbożowej z mąką z nasion oleistych lub z orzechów, gdyż nasiona i orzechy są pokarmami tłustymi. Mój Chłopczyk, który nie lubi dodatku masła do pieczywa, je w szkole tzw. suchy chleb, ale ten chleb zrobiony jest w 1/3 z nasion słonecznika i lnu. Zadbajmy również o to, aby (w ramach profilaktyki lub leczenia z już istniejącej nadwrażliwości pokarmowej) rotować zboża, tj. podawać poszczególne rodzaje zbóż naprzemiennie, a tym samym robić co najmniej trzydniowe przerwy od danego rodzaju, np. od żyta (wg alergologii, tyle czasu potrzebuje organizm, aby oczyścić się z danego alergenu lub czynnika powodującego nietolerancję). Dobrze jest też pamiętać o trzydniowej przerwie od zbóż w ogóle, poza tym, całkowicie rezygnujemy z serwowania tych zbóż, których dziecko nie akceptuje. Warto też zwrócić uwagę na kaszę gryczaną i mąkę z tej kaszy; gryka, wg kwalifikacji biologicznej nie jest zbożem, nie jest więc spokrewniona z pszenicą, żytem, jęczmieniem, owsem, ryżem, prosem czy kukurydzą i jest bezpieczna przy nietolerancji któregokolwiek z tych zbóż (nie ma ryzyka tzw. reakcji krzyżowych w alergii).

A oto przykłady posiłków wysokowęglowodanowych:

podpłomyki (zob.: http://zdrowedzieci.blox.pl/2014/10/PODPLOMYKI.html ) ze starej odmiany pszenicy (kamutu, płaskurki, samopszy);
podpłomyki żytnie;
podpłomyki jęczmienne;
podpłomyki owsiane;
podpłomyki ryżowe;
podpłomyki jaglane;
podpłomyki gryczane (wszystkie rodzaje podpłomyków są pyszne z dodatkiem masła);
chleb z naturalnych zbóż, nasion, orzechów itp., pieczony w domu (zob.:http://zdrowedzieci.blox.pl/2014/10/CHLEB-PSZENNY-Z-DODATKIEM-LNU-I-SLONECZNIKA.html );
ryż na zimno z solą i oliwą z oliwek (uwaga: ryż musi być świeżo ugotowany; na ziarenkach ryżu obecna jest bakteria Bacillus cereus, która zaczyna się szybko namnażać od godziny do pięciu godzin po ugotowaniu ryżu, nawet w lodówce; gotowanie nie zabija tej bakterii ze względu na bardzo odporne formy przetrwalnikowe; nie powinno się podawać dziecku ryżu ugotowanego poprzedniego dnia, a niemowlętom – po upływie 12 godzin od momentu ugotowania ryżu; Bacillus cereus może prowadzić do zatrucia pokarmowego (źródło: prof. Jonathan Brostoff, Linda Gamlin: „Food allergies and food intolerance”, Healing Arts Press, 2000 r., str. 155);
ryż na ciepło z cebulą podsmażoną na maśle (lub innymi warzywami), solą i przyprawami;
ryż na zimno lub ciepło z dodatkami: suszonymi owocami, duszonymi owocami, nasionami, orzechami, z dodatkiem przypraw korzennych i oleju kokosowego lub oliwy z oliwek;
inne zboża w kombinacjach, jak wyżej: kasza gryczana, kasza jaglana, kasza jęczmienna, nasiona starej pszenicy, nasiona żyta, najlepiej w rotacji wg gustu dziecka;
kukurydza z kolby gotowana lub na surowo (choć dzieci raczej jej nie trawią, co można zauważyć po kupce, ale jeśli tylko smakuje, zdałabym się na wybór dziecka);
musli z płatków owsianych i migdałowych (zob.: http://zdrowedzieci.blox.pl/2014/10/MUSLI.html );
szarlotka jaglana lub szarlotka z innego zboża (zob.:http://zdrowedzieci.blox.pl/2013/09/SZARLOTKA-JAGLANA.html );
inne ciasta i ciasteczka na bazie naturalnych zbóż, jajek lub orzechów i nasion, owoców, miodu i sporej ilości masła.



NAPOJE

W szkole (lub w przedszkolu) najlepiej sprawdza się czysta woda, latem chłodna, ze szklanej butelki, a zimą ciepła, z termosu. Tak jest szybciej i łatwiej. Herbatki ziołowe (z szałwii, rumianku, kopru lub mięty) podaję Dzieciom w domu, na specjalne życzenie. Soków (poza sporadycznie spożywanym bezcukrowym domowym sokiem z czarnej porzeczki lub z malin) nie oferuję, bo uważam, że o wiele zdrowsze są świeże owoce.



Powyższe propozycje posiłków do przedszkola lub szkoły są dobre, pod warunkiem, że zadbamy o to, aby posiłki jedzone w domu były ciepłe. Do takich należą z pewnością pierwsze śniadanie i kolacja. Idealna w tej roli jest zupa jarzynowa lub rosół, z dodatkami (jajka, mięso, ziemniaki, kasza, ryż itp.) lub bez. Sprawdzają się też banany lub jabłka duszone na oleju kokosowym, maśle klarowanym lub oliwie z oliwek z przyprawami korzennymi i innymi dodatkami, jajka w przeróżnej postaci na ciepło, gulasz z warzywami lub kaszą czy ryżem, pierogi, naleśniki, placki ziemniaczane, kopytka z dodatkiem zieleniny itp., wg wyborów dziecka i tylko w takich ilościach, jakie spożywa z przyjemnością.

Bywa, że jakaś mama pyta mnie, co można podać dziecku do szkoły. Wówczas, gdy mówię o wyżej wymienionych propozycjach, spotykam się z reakcją tego typu: „Och, gdyby tylko moje dziecko jadało to wszystko! Jest takim niejadkiem...”. Wyjaśniam więc, że nie chodzi o to, aby dziecko jadało wszystko. Chodzi o to, aby oferta była bogata, aby dziecko miało z czego wybierać i aby wychwycić zmiany w jego upodobaniach kulinarnych. Dla przykładu powiem, co moje Dzieci jadły w szkole od początku roku szkolnego: Dziewczynka – podpłomyki ze starej odmiany pszenicy lub z żyta lub z owsa (podpłomyki jęczmienne, ryżowe i jaglane nie przypadły jej do gustu) z dodatkiem sporej ilości surowego masła, Chłopczyk – ryż na zimno z solą i dużą ilością oliwy z oliwek (ta duża ilość - na jego własne, wyraźne życzenie) lub chleb ze starej odmiany pszenicy, nasion lnu i słonecznika, bez masła. I tak w kółko, i nic więcej, aż do minionego czwartku: w czwartek Chłopczyk zażyczył sobie tłustego pasztetu z gęsi zamiast chleba, który przestał mu smakować. W związku z tym w piątek jadł cały dzień pasztet naprzemiennie z bananami (w szkole na surowo z cynamonem, a w domu - duszone z olejem kokosowym, również z dodatkiem cynamonu). Pewnie chleb pójdzie w odstawkę na wiele tygodni lub nawet miesięcy, a dla mnie jest to znak, że muszę zrobić zapasy pasztetu i zamrozić je.

Co do stwierdzenia „Moje dziecko jest niejadkiem”: dziecko nie chce jeść, gdy nie może natrafić na pokarm, który w danym momencie jest potrzebny jego organizmowi i gdy jedzenie, które mu serwujemy nie służy mu. „Wybrzydzanie” i zmiany w upodobaniach kulinarnych dziecka, skądinąd trudne dla rodziców, są cenną wskazówką od Natury ułatwiającą utrzymanie dziecka w zdrowiu. Jeśli podążymy za nią, nie zrażając się wysiłkiem, będziemy cieszyć się zdrowiem naszych dzieci."

czwartek, 23 października 2014

Od 15 września 2015 szkolne sklepiki przestaną tuczyć i podtruwać uczniów!


Uchwalona niemal jednogłośnie nowelizacja ustawy o bezpieczeństwie żywności i zakazuje sprzedaży i serwowania "śmieciowego jedzenia" w szkołach i przedszkolach Przepisy te będą obowiązywać także w przedszkolach.





Minister zdrowia określi w rozporządzeniu, które produkty można sprzedawać w sklepikach szkolnych oraz podawać dzieciom w ramach posiłków. 




Dodatkowo, zakazane będzie reklamowanie produktów niedopuszczonych do sprzedaży w szkołach.

Liczymy że Senatorowie nie sprzeciwią się Ustawie.

piątek, 3 października 2014

Jedzenie ma znaczenie - wyklad i degustacja






Jedzenie ma znaczenie - wyklad i degustacja 
czyli Czy wiesz czego potrzebuje każda z komórek twojego ciała?

prowadzi Małgorzata Wrzak, która jest magistrem dietetyki, cenioną propagatorką zdrowego trybu życia. Prowadzi wykłady, warsztaty stacjonarne i wyjazdowe budzące i motywujące do zdrowego, twórczego i odpowiedzialnego życia.
Holistyczne Odżywianie Małgorzata Wrzak to jej poradnia dietetyczna, w której łączy wiedzę o wpływie odżywiania na zdrowie z pasją jaką jest świadoma, a jednocześnie smaczna i radosna kuchnia wykorzystująca naturalne nieprzetworzone produkty.

Prosimy o wcześniejsze zapisy
12 637 23 50
537 490 706
sklep@ogrod.krakow.pl

wstęp 10zł

Ogród Łobzów
ul.Przeskok 16
Kraków
www.ogrod.krakow.pl

środa, 12 lutego 2014

SERUŚ waniliowy z malinami Krasnystaw

Serek waniliowy z malinami



Skład: ser twarogowy, wsad malinowy (cukier, przecier malinowy z zagęszczonego przecieru 4,5%, sok malinowy z zagęszczonego soku 0,7%, skrobia modyfikowana kukurydziana, koncentrat z marchwi, substancje zagęszczające: pektyny, mączka chleba świętojańskiego, aromat, barwnik - koszenila), cukier, skrobia modyfikowana kukurydziana, substancja zagęszczająca : pektyna, naturalny aromat waniliowy, barwnik: Beta-karoten

Kod kreskowy EAN : 5902057003667
Wartość odżywcza w 100g : 121kcal

E 1404 Skrobia utleniona, skrobia modyfikowana 
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 ) Naturalny zagęszczacz, substancja wiążąca i żelująca. Uważana za nieszkodliwą. Skrobia modyfikowana często mylnie kojarzona jest z GMO. Na opakowaniach GMO powinna widnieć informacja skrobia modyfikowana genetycznie - takich produktów lepiej unikać !

E 440 Pektyny 
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 ) Naturalny lub syntetyczny środek zagęszczający i żelujący na bazie roślinnej. Pozyskiwany z jabłek, buraków cukrowych i skórki pomarańczowej. Zawarty w owocach. Pektyny amidowane uzyskiwane są na drodze hydrolizy amoniakalnej pektyn wysokometylowanych. Stosowane jako dodatek do cukrów żelujących i substancji żelujących. Uważane za nieszkodliwe.

E 410 Mączka chleba świętojańskiego 
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 ) Naturalny, roślinny środek żelujący i zagęszczający z owoców drzewo świętojańskiego. W bardzo małym stopniu wchłaniany w przewodzie pokarmowym. W dużych dawkach może działać przeczyszczojąco. Takie ilości jednak nie są spotykane w artykułach spożywczych. Uważany za nieszkodliwy. Uwaga alergicy.

E 120 Koszenila 
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 ) Naturalny, zwierzęcy barwnik czerwony. Pozyskiwany z wysuszonych owadów Dactylopius coccus cacti. Uważany za nieszkodliwy.

Podsumowanie : całkiem niezły serek... oceniam na 10/10

poniedziałek, 13 stycznia 2014

ŚWIATOWID Salami Ser w plastrach



SER SALAMI - ser dojrzewający.
Składniki: Mleko pasteryzowane, sól, stabilizator - chlorek wapnia, substancja konserwująca - azotyn potasu, kultury bakterii mlekowych, podpuszczka, barwnik - annato

Kod kreskowy (EAN) : 20474270
Wartość energetyczna w 100g : 315kcal 

Skorowidz: 
E 509 - Chlorek wapnia 
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 ) "Syntetyczny wzmacniacz tekstury i stabilizator .Sól wapniowa kwasu solnego. Uważany za nieszkodliwy."  

E 249 - Azotyn potasu: 
Azotyn potasu (nazwa Stocka: azotan(III) potasu), KNO2 – nieorganiczny związek chemiczny z grupy azotynów, sól kwasu azotawego i potasu.

Toksyczność:
Azotyn potasu jest w większych ilościach toksyczny. LD50 (królik, doustnie) wynosi 200 mg/kg. TDLo dla człowieka (doustnie) wynosi 1,428 mg/kg[6]. W wyniku reakcji KNO2 z aminami powstającymi w wyniku rozkładu białek w organizmie mogą tworzyć się rakotwórcze nitrozoaminy.

Działa także bardzo szkodliwie na organizmy wodne (ekotoksyczność). LC50 = 620 mg/l 96 h (danio pręgowany), EC50 = 215 mg/l 48 h (dafnia wielka).

E 160b Annato, biksyna, norbiksyna 
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 )    
Naturalny, roślinny barwnik pomarańczowy otrzymywany z nasion drzewa tropikalnego Bixa orellana L. Niemożliwe jest obecnie wydanie jednoznacznej opinii.

PODSUMOWANIE : Ze względu na azotyn potasu będę unikać ... 


wtorek, 10 grudnia 2013

Papryka czerwona pieczona w zalewie.

Papryka czerwona pieczona w zalewie.



Skład : papryka (63%), woda, cukier, sól, czosnek, regulator kwasowości: kwas octowy.

Wartość energetyczna w 100g: 26kcal
Kod kreskowy : 3800018506245

Skorowidz: 
E 260 Kwas octowy 
Ze strony Federacji Konsumentów ( http://www.federacja-konsumentow.org.pl/story.php?story=35 )    
Wytwarzany metodą fermentacyjną (przez mikroorganizmy) regulator kwasowości i konserwant. Ma zdecydowanie kwaśny smak. Występuje w naturze. Skoncentrowany kwas może prowadzić do zniszczenia tkanek. Występuje w artykułach spożywczych wyłącznie w dawkach nie zagrażających zdrowiu. Uważany za nieszkodliwy.  

piątek, 29 listopada 2013

"Zamień chemię na jedzenie".

"Zamień chemię na jedzenie". Julita Bator najpierw wyleczyła dzieci, teraz napisała książkę o tym, czym się trujemy

O tym, że jedzenie może leczyć Julita Bator przekonała się na własnej skórze. Przez kilka lat myślała, że po prostu ma chorowite dzieci. Kiedy tylko zmieniła im dietę, infekcje przeszły jak ręką odjął. Spędziła godziny na wertowaniu etykietek i poszukiwaniu szkodliwych składników w jedzeniu. Teraz na podstawie swoich doświadczeń wydała książkę i radzi, jak "zamienić chemię na jedzenie".
Julita Bator, autorka książki "Zamień chemię na jedzenie"
Julita Bator, autorka książki "Zamień chemię na jedzenie" • arch. pryw. J.Bator

Już sam tytuł pani książki jest trochę przerażający – "Zamień chemię na jedzenie". To znaczy, że produkty, które wkładam w sklepie do koszyka nie są jedzeniem?

Nie wiem dokładnie, co pani do tego koszyka wkłada, ale jeśli zagłębimy się w skład poszczególnych produktów spożywczych, można się przerazić. Bardzo często nieświadomie nie kupujemy jedzenia, tylko produkty jedzeniopodobne, w których składzie dominują chemiczne dodatki, produkty które nasycone są pestycydami i metalami ciężkimi.

Pani też kiedyś się nimi odżywiała. Co sprawiło, że nagle zainteresowała się pani etykietami?

Wszystko zaczęło się od moich dzieci. Przez wiele lat bardzo chorowały, łapały wszystkie infekcje bakteryjne i wirusowe. Kupowaliśmy przez to masę leków, dzieci ciągle przechodziły terapie antybiotykowe i kuracje sterydowe, sami się od nich zarażaliśmy. Choroby mieliśmy w domu co kilka tygodni.

Co było przyczyną?

Długo nie wiedzieliśmy. Obstawialiśmy, że problem leży w jedzeniu, ale nie mogliśmy go zlokalizować.

Testy alergiczne?

Niczego nie wykazywały. Staraliśmy się więc wykluczać z diety kolejne produkty, eliminowaliśmy po kolei nabiał, słodycze. Ale to niczego nie zmieniało. Pięć lat temu wyjechaliśmy na urlop na Kretę. Uznaliśmy, że raz w życiu nie będziemy zadręczać siebie i dzieci i pozwolimy im jeść wszystko. Trudno, najwyżej to odchorujemy.

Nic takiego nie miało miejsca.

Dlaczego?

Zaczęłam przekopywać dostępną literaturę i okazało się, że na Krecie po prostu je się raczej nieprzetworzoną żywność. Pomyślałam, że to może być dobry trop, że to żywność przetworzona ma wpływ na ich choroby. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, kiedy zaczęłam eliminować takie produkty, dzieci przestały chorować.

U moich dzieci występowało zjawisko pseudoalergii – automatycznie reagowały na pewne składniki pożywienia, ale nie brał w tym udziału układ immunologiczny.

Co im szkodziło?

Na przykład glutaminian sodu, czy acesulfan K. Badania pokazują, że wszystkim to szkodzi w jakiś sposób, ale nie wszyscy reagują na to od razu.U moich dzieci miała miejsce natychmiastowa reakcja , więc teraz po prostu jedzą zdrowo.

Jak z normalnego żywienia przestawić się na żywność nieprzetworzoną?

Muszę przyznać, że nie było to proste. Wertowałam artykuły naukowe, czytałam książki. Pięć lat temu dostępnej literatury na ten temat było zdecydowanie mniej, niż dziś. Wiele porad dotyczyło eliminowania całych grup produktów, ale ja już stosowałam wcześniej diety eliminacyjne i wiedziałam, że nie tędy droga. Zaczęłam więc sama mozolnie wydeptywać ścieżki.

Na czym to polegało?

Zaczęłam na przykład czytać etykiety na produktach. Zastanawiałam się, czy składniki, które w nich znajduję są groźne dla naszego organizmu, więc po powrocie do domu czytałam o ich właściwościach. Szybko zaczęłam omijać te, które są groźne i wybierać te produkty, które są najmniej szkodliwe.

Jakie składniki zaskoczyły panią najbardziej?

Jednym z pierwszych tropów, na jakie wpadłam był benzoesan sodu, który podawałam dzieciom jako składnik leku na kaszel. Dziecko dostawało lek z tym składnikiem i zapadało na zapalenie oskrzeli – taka sytuacja powtórzyła się trzykrotnie, więc w końcu zauważyłam zależność. Kiedy wczytałam się w etykietę, okazało się, że u osób nadwrażliwych benzoesan sodu może wywoływać działania niepożądane. Drugim zagrożeniem dla mojego dziecka był słodzik, acesulfam K, także dodawany do leków.

Jak go wyeliminować?

Okazuje się, że jest wyjście – są zamienniki danego leku, które nie zawierają niepożądanego składnika. Zresztą szybko wyszło, że w moim otoczeniu kilkoro dzieci ma ten sam problem, tylko mamy nie wiedziały, że o to chodzi.

Rozumiem, że nie szukała pani tylko w lekach.

Oczywiście. Okazało się na przykład, że wiele barwników uznawanych za potencjalnie niebezpieczne znajduje się w produktach dla dzieci – płatkach śniadaniowych, jogurtach, serkach czy mlecznych deserkach. Warto je znać i wybierać świadomie produkty bez ich dodatku.

Producenci żywności na zarzuty o wykorzystanie niezdrowych składników, zwykle odpowiadają, że jedzenie jest przecież testowane, więc bezpieczne.

Tak, ale przecież producenci nie wiedzą, ile danego składnika jem w ciągu dnia. A ja nie chodzę z kalkulatorkiem i nie liczę, czy już przekroczyłam dopuszczalną dawkę jednego czy drugiego konserwantu. Obawiam się, że nikt nie ma nad tym kontroli i nikt nie wie też, jakie w dłuższej perspektywie ma to konsekwencje dla jego zdrowia. Nie wiemy, jak wpłynie na nas kumulacja różnych związków chemicznych.

My na przykład przestaliśmy kupować większość wędlin, bo jest w nich tak wiele chemii.

W mięsnym prosi pani o etykietkę?

Teraz rzadziej, bo mam swoje wydeptane ścieżki, ale kiedyś robiłam to bardzo często. W wędlinach jest bowiem wszelkie „bogactwo”, poczynając od glutaminianu sodu, przez azotyn sodu, białko sojowe. Mnóstwo niepotrzebnych rzeczy.

Da się jeszcze dostać wędliny bez takich dodatków?

To trudne, ale możliwe.

Zresztą w ogóle mało jest dziś produktów, które są prawdziwym jedzeniem. Mnie samej nie udało się wyeliminować pewnych składników, więc zaczęłam robić dużo żywności sama.

Na przykład?

Zaopatruję się w mleko prosto od krowy i robię sama jogurty. Sama piekę chleb, robię przetwory na zimę.

Skąd pani miała przepisy?

Część od mamy, część od teściowej. Ona przez wiele lat robiła sama śledzie, kiszoną kapustę. Zawsze mnie to dziwiło. Teraz przestało.

Dużo przepisów biorę z blogów, bardzo dużo zmieniam, robię po swojemu. Zamieniam na przykład mąkę pszenną na żytnią, albo gryczaną. Tę z kolei robię sama mieląc ziarna gryki w młynku do kawy.

To musi zajmować mnóstwo czasu. Ja staram się nie jeść najgorszych śmieci, ale i tak przeszukiwanie półek w sklepie trwa wieki.

To prawda, długo trwało zanim przewertowałam wszystkie etykietki.

Czyli nie ma nadziei…

Nie do końca, w mojej książce zebrałam już efekty tych poszukiwań, więc ktoś, kto teraz zacznie myśleć o zdrowym jedzeniu będzie miał o tyle łatwiej. Zamieściłam tam opisy składników najbardziej popularnych produktów, przepisy na własny ser, czy jogurt. Natomiast każdy musi sam stworzyć sobie własną listę bezpiecznych produktów dostępnych niedaleko domu, nauczyć się docierać do producentów zdrowej żywności.

Jak pani do nich dociera?

Na targu staram się wybierać warzywa od rolników. Kiedy widzę panią, która siedzi przy stoisku z małą ilością warzyw, podchodzę i pytam, czy to jej własne. Jeśli odpowie, że tak, umawiam się na stałe dostawy. Jeśli chcę zrobić przetwory, pytam, czy ma większą ilość danych owoców czy warzyw. Jeśli nie ma, to poleca mi swoją sąsiadkę. I w drugą stronę – ja polecam taką panią swoim koleżankom, które też starają się szukać dobrej żywności.

To nie jest trudne? W mieście tacy ludzie nie stoją na każdym rogu.

Na pewno jest to bardziej skomplikowane, niż zrobienie zakupów w supermarkecie, nie oszukujmy się. Ale można to robić do pewnego stopnia, na tyle, na ile to możliwe. Można też działać w kooperatywie – jeśli ktoś jedzie po pomidory na wieś, pyta, czy nie przywieźć też nam. Dzielimy się później kosztami transportu.

Wiele jest takich osób w pani otoczeniu?

Coraz więcej. Ludzie widzą nasze dzieci, które chorowały, a teraz nie chorują. Widzą, że mój mąż, który miał problemy zdrowotne, już ich nie ma. Że ja, która miałam bóle żołądka, też mam spokój. To do nich przemawia. Moja kuzynka jest wykładowcą na uczelni. Po tym, jak zaczęła myśleć o tym, co je, przyznała, że pierwszy raz miała semestr, w którym nie opuściła ani dnia zajęć. Nie chorowała ani ona, ani jej syn.

A do dzieci ta filozofia przemawia?

Tutaj faktycznie czasami jest problem, nie kupujemy im słodyczy, ani gotowych deserków na bazie mleka. Rozmawiamy z nimi dużo na ten temat, ale agresywna reklama robi swoje.

Ja natomiast stosuję drobne triki, które opisałam też w książce.

Jakie na przykład?

Moje dzieci dostają do szkoły tylko drobne pieniądze, które mogą wydać na wodę. Mamy taką umowę, mam nadzieję, że ją respektują. Jeśli idą na urodziny, proszę je, żeby nie objadały się chipsami, ani nie opijały colą. Pytają wtedy, czy mogą spróbować. No mogą, dlaczego nie?

Udało nam się wypracować taki model, w którym do nas do domu nie przynosi się słodyczy. Nie wszyscy to respektują, ale jeśli ktoś przyniesie jakieś dla dzieci, my je po prostu konfiskujemy. Jeśli ktoś chce sprawić im przyjemność, może przynieść owoce.

Najnowsze badania pokazują, co te wszystkie dodatki do żywności: konserwanty, aromaty, barwniki, wzmacniacze smaku i zapachu robią z naszym układem hormonalnym, jakie powodują problemy. Choćby ADHD. To dla dziecka prawdziwy dramat, że jest uspokajane na wszystkich lekcjach. A jakie ono ma być, skoro co przerwę je batona? Chcielibyśmy oszczędzić tego naszym dzieciom.

Z jednej strony zdrowie, ale z drugiej eko żywność do najtańszych nie należy.

To zależy, jak na to spojrzeć. Przestaliśmy na przykład wydawać naprawdę ogromne pieniądze na wizyty domowe, leki, lekarzy. To odciążyło budżet. Z drugiej strony warto teżwykazywać się gospodarskim sprytem . Bo, owszem, można kupić dobrą szynkę za 40 zł za kilogram, ale równie dobrze można kupić mięso surowe i samodzielnie je upiec. I zaoszczędzić 20 zł na kilogramie.

Tak samo jest z kawą. Jeśli ktoś pija kawę to lepiej zamiast kawy rozpuszczalnej sięgnąć po zdrowszą i tańsząziarnistą. Nie trzeba też wyłącznie kupować żywności nazwanej ekologiczną (choć i tę zdarzyło mi się kupić taniej, niż w supermarkecie). Ale i w supermarkecie da się trafić na dobre produkty, mam wśród przyjaciół wielodzietną rodzinę, której po prostu nie stać na ekstrawagancję.

Dzięki mojej książce udało im się po prostu zrobić zdrowsze zakupy zamykając się w dotychczasowym budżecie. To też sukces.

czwartek, 12 września 2013

Jest nas dwoje. Czy jeść za dwoje

Ze strony : http://www.niezawodnaniania.pl

Jest nas dwoje. Czy jeść za dwoje
Do najważniejszych elementów prawidłowego żywienia kobiety ciężarnej należy z jednej strony pełne pokrycie zapotrzebowania na energię, białko, witaminy, składniki mineralne i niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, a z drugiej strony unikanie nadmiernego spożycia pokarmów.
Mądrość ludowa głosząca, że „kobieta w trakcie ciąży ma jeść za dwoje” nie oddaje prawdy. Jedzenie za dwoje nie ma nic wspólnego z zasadami zdrowego odżywiania w okresie ciąży. Zarówno niedobory pokarmowe, jak i nadmierne żywienie mają negatywny wpływ na płód i przebieg ciąży.
Jak zatem odżywiać się podczas ciąży, by dziecko wyrosło na zdrowego dorosłego ? Poniżej przedstawiamy 11 kluczowych zasad zdrowego żywienia przyszłej mamy.

1. Spożywaj 4 – 5 posiłków dziennie.

Przerwy między posiłkami nie powinny być dłuższe niż 3 – 4 godziny, dzięki czemu stężenie glukozy we krwi podczas całej doby będzie bardziej wyrównane. Ma to szczególne znaczenie u kobiet cierpiących na cukrzycę.

2. Dbaj o prawidłowy przyrost masy ciała.

W okresie poprzedzającym ciążę unikanie niedowagi ma duże znaczenie. Jeżeli jednak nie udało Ci się przybrać na wadze przed zajściem w ciążę – jest na to rada. W takiej sytuacji powinnaś przybrać na wadze podczas ciąży trochę więcej niż jakby twoja waga była w normie. Będziesz miała większe szanse na urodzenie zdrowego dziecka. Nie zapominaj, że nie należy przybywać na wadze nadmiernie, gdyż nadwaga może prowadzić do cukrzycy ciążowej, nadmiernej wagi u noworodka (makrosomia) i trudności podczas porodu, nie wspominając już o późniejszych konsekwencjach dla Twojego zdrowia.
Zalecenia dotyczące przyrostu masy ciała podczas ciąży, w zależności od wartości BMI przed ciążą umieszczono w tabeli poniżej
BMI = Twoja waga (kg)/ [Twój wzrost (m)]2
BMI przed ciążą (kg/m2)
Całkowity przyrost masy ciała (kg)
Przyrost masy ciała w II i III trymestrze (kg/tydzień)
Niedowaga
< 18,5
12,5 - 18
0,5
(0,5 – 0,6)
Prawidłowa masa ciała
18,5 – 24,9
11,5 - 16
0,5
(0,4 – 0,5)
Nadwaga
25,0 – 29,9
7 – 11,5
0,3
(0,2 – 0,3)
Otyłość
≥ 30
5 - 9
0,2
(0,2 – 0,3)
Podczas ciąży zapotrzebowanie na energię wzrasta w niewielkim stopniu. W pierwszym trymestrze jest praktycznie takie samo jak przed ciążą, w II jest o 360 kcal, a w III o 475 kcal większe niż przed ciążą.

3. Codziennie jedz produkty zbożowe niskiego przemiału

Np. kasze, wyroby z mąki razowej, żytniej, zawierające otręby lub pełne ziarna. Produkty zbożowe są ważnym źródłem energii dla Twoich mięśni, są także źródłem białka, witaminy B1, niacyny, magnezu, żelaza, cynku i błonnika pokarmowego, który zapobiega zaparciom. W I i II trymestrze powinnaś spożywać 8 porcji produktów zbożowych, a w trzecim 9. Jedna porcja to np. 1 kromka chleba (50g) lub 3 łyżki kaszy, ryżu, makaronu, lub 2 łyżki płatków (przed ugotowaniem).

4. Spożywaj codziennie dużo warzyw i owoców.

Warzywa i owoce najlepiej spożywaj na surowo, gdyż gotowane tracą sporo witaminy C i folianów. Koniecznych dla prawidłowego rozwoju płodu. Jeśli gotujesz warzywa, to najlepiej krótko i w małej ilości wody. → W II i III trymestrze powinnaś spożywać około 600 g warzyw na dzień (w tym około 200 g ziemniaków). Szczególnie wartościowe warzywa to: botwinka, brokuły, brukselka, kapusta, marchew, papryka, natka pietruszki, pomidory, sałata i szparagi. Szczaw i szpinak, ze względu na wysoką zawartość szczawianów powinnaś spożywać sporadycznie. → W II i III trymestrze, powinnaś spożywać około 400 g owoców w ciągu dnia. Owoce zawierają kwas foliowy i witaminę C. Szczególnie wartościowe są: pomarańcze, grejpfruty, truskawki, maliny, porzeczki, poziomki, agrest, kiwi i morele. Aronia, czarna porzeczka, truskawki i jabłka zawierają dużą ilość bioflawonoidów.
Witamina C ułatwia wchłanianie żelaza, dlatego powinnaś posiłki rozplanować tak, by do każdego serwować produkt bogaty w tę witaminę. Owoce możesz także zastąpić sokami ze świeżo wyciskanych owoców, mogą być także soki 100 % bez dodatku cukru. Pamiętaj, 1 szklanka soku = 1 porcja owoców!

5. Spożywaj codziennie 3 szklanki mleka.

Możesz także zamienić mleko na jogurty naturalne lub kefiry. Sery twarogowe są uboższe w wapń niż mleko, z którego pochodzą. Najlepiej spożywać sery o niskiej zawartości tłuszczu (do 7—8 %). Należy unikać serów żółtych (ze względu na wysoką zawartość tłuszczu), serów pleśniowych (ze względu na to, że niektóre z nich są produkowane z niepasteryzowanego mleka, co wiąże się z ryzykiem zakażenia bakterią zwaną listeria).
Mleko jest dobrym źródłem wapnia, wysokowartościowego białka oraz witamin B2 i B12. Wapń to jeden z najważniejszych podczas ciąży składników mineralnych. Spożywając ten pierwiastek w odpowiednich ilościach zapewnisz swojemu dziecku prawidłowy rozwój kości, możesz także uniknąć nadciśnienia ciążowego, przedwczesnego porodu, czy w późniejszym okresie życia - osteoporozy.

6. Mięso spożywaj codziennie, ale z umiarem.

Szczególnie ważnym składnikiem, który występuje w mięsie jest żelazo. Zapotrzebowanie na ten pierwiastek podczas ciąży jest o połowę większe niż przed ciążą. Właściwe spożycie żelaza zapobiega niedokrwistości, infekcji w drogach moczowych, przedwczesnemu urodzeniu dziecka. W II i III trymestrze powinnaś codziennie spożywać chude mięso, drób lub chude wędliny w ilości 200-250 g. Dwa razy w tygodniu zastąp porcję mięsa porcją tłustej ryby morskiej. Jest to konieczne by zapewnić dziecku sobie i dziecku odpowiednią podaż kwasów omega – 3. Ryby morskie zawierają także odpowiednią podaż witaminy D, która poprawia przyswajanie wapnia.

7. Ograniczaj spożycie tłuszczów, w szczególności zwierzęcych

Także produktów zawierających izomery trans nienasyconych kwasów tłuszczowych. Używaj do przygotowania potraw olejów roślinnych (w ilości około 3 łyżek na dzień). Unikaj margaryn „twardych” (np. do pieczenia), ponieważ mogą zawierać izomery trans kwasów tłuszczowych, natomiast nadmierne ich spożycie może zaburzyć rozwój płodu, zwiększyć stężenie cholesterolu we krwi. Izomery trans mogą także sprzyjać pojawieniu się cukrzycy ciążowej.
Unikaj tłuszczów takich jak: smalec, masło i śmietana, przygotowując posiłki unikaj smażenia na głębokim tłuszczu. Najlepsze sposoby przyrządzania potraw to: gotowanie na parze, duszenie, pieczenie. Podczas ciąży nie należy spożywać wątróbki, ponieważ zawiera ona zbyt dużą ilość witaminy A, występującej w postaci retinolu. Witamina A w zbyt dużej dawce może zaburzyć rozwój płodu.

8. Zmniejsz ilość soli w diecie maksymalnie do 1 płaskiej łyżeczki na dzień!

Dostępne produkty spożywcze i tak mają jej wystarczająco dużo. Duże spożycie soli może sprzyjać nadciśnieniu ciążowemu, oraz obrzękom, które bywają problematyczne, zwłaszcza w okresie ciąży. Korzystaj raczej z soli jodowanej, dostępnej na rynku, unikaj natomiast słonych mieszanek przyprawowych.

9. Ogranicz spożycie cukru, co dotyczy głównie słodyczy

Także ciast, słodzonych soków owocowych oraz napojów gazowanych. Wykluczając słodycze ze swej diety, łatwiej unikniesz nadmiernego przyrostu masy ciała. Jeśli decydujesz się na deser powinnaś sięgnąć po taki, w którym jest mało niezdrowego tłuszczu: budyń, kisiel, galaretkę, sałatkę owocową lub orzechy. Zwłaszcza te ostatnie zawierają dużą ilość witaminy E, błonnika, nienasyconych kwasów tłuszczowych, potasu i magnezu.

10. Pij wodę. Odpowiednie spożycie płynów powinno wynosić 2 – 2,5 litra na dobę.

Zapotrzebowanie na płyny zależy także od temperatury – gdy jest ona wysoka, powinniśmy pić jeszcze więcej oraz od wysiłku fizycznego – podczas ćwiczeń należy uzupełniać płyny!Pragnienie możesz gasić także sokami warzywnymi oraz chudym mlekiem. Unikaj napojów gazowanych – zawierają one ogromne ilości zbędnego cukru.

11. Unikaj alkoholu.

Ogranicz także spożycie kawy i mocnej herbaty. Nawet sporadyczne picie alkoholu podczas ciąży sprzyja wadom rozwojowym płodu, a także komplikacjom podczas ciąży i porodu. Spożycie alkoholu podczas ciąży może sprzyjać pojawieniu się zespołu ADHD u dziecka Herbata jest wartościowym napojem, ze względu na wysoką zawartość flawonoidów. Podczas ciąży powinnaś jednak unikać picia mocnej herbaty, ze względu na wysoką zawartość kofeiny, która może zaburzyć prawidłowy przebieg ciąży. Zaleca się także ograniczenie picia kawy do 1 słabej na dzień.

HM